19 stycznia 2016

FanFic: Sezon Trzeci #Prolog


Cześć wszystkim. Ostatnio na naszym blogu pojawiły się informacje i poradnik o fanficach. Dlatego jako osoba zajmująca się tym stawiam tu pierwszego fanfika w historii DBC.
Fanfic głównie będzie zawierał  elementy przygodowe, komedii i relacji między klejnotami i mieszkańcami Beach City.

Serdecznie zapraszam do czytania.




Prolog
Po błękitnym niebie sunęły białe chmury. Słońce swym oślepiającym światłem ogrzewało całą taflę wody. W krystalicznie czystej wodzie od horyzontu do horyzontu nie pływała ani jedna ryba. Suchy i ciepły wiatr raz po raz tworzył wielkie fale. Na tym spokojnym miejscu stała dość nietypowa wyspa. Na niewielki skalnym podłożu rosło nierealnie wielkie drzewo. Jego liście przybrały śliczne kolory w pomarańczowym barwach. Kora tego niebywałego zjawiska posiadały spokojny srebrny kolor.

Niespodziewania w drzewie wycięło się coś na kształt  bursztynowych drzwi. Wyszła przez nie chuda męska sylwetka przypominająca ludzką. Wzrost postaci widocznie przewyższał ludzką. Jej skóra posiadała ciepły i mocny pomarańczowy kolor. Odziana była w żółty kombinezon bez rękawów i z nogawkami do kostek. Na klatce piersiowej widniała czarna jak węgiel gwiazda. Bogi stroju miały ciemno pomarańczową barwę. Na nogach postać nosiła  buty tego samego koloru przypominające martensy. Jej blond włosy do szyi związane były w koński ogon. Na jej potężnych i szerokich barkach zawieszona była delikatnie rozdarta na końcu brązowa peleryna. Na prawym łokciu widniał owalny pomarańczowy bursztyn.

Drzwi w drzewie zmieniły barwę na szare. Przeszłą przez nie chuda sylwetka częściowo przypominająca ludzką. Postać ta była o półtora głowy niższa od pomarańczowo skórej osoby. Ubrana była w czarne, cienkie spodnie po kostki. Jej krwisto czerwona bluzka nie posiadała rękawów i górnego fragmentu pleców. Na klatce piersiowej widniała czarna gwiazda. Osoba miała jasnobrązową skórę. Jej włosy sięgające jedynie za uszy miały brązowy kolor i kilka blond pasemek. Z jej łopatek wyrastały błoniaste skrzydła długości ramion. Lewe oko miała jakby z żółtobrązowego kwarcu z białą źrenicą.

-Wyczuwam klejnot... nie, dwa Klejnoty tworzące fuzję- odezwał się mocny, poważny i opanowany głos pomarańczowo skórej osoby- Była ona tak długo połączona, że stworzyła własną osobowość. Ich siłą jest większa od naszej- Skierowała wzrok na czystą taflę wody, w której coś zaczynało się poruszać- Musimy uciek...

Wtem przez taflę  wody przebiła się wielka jasno turkusowa głowa z burzą długich białych włosów. 




Przepraszam ze jest taki krótki, ale nie chciałem jeszcze zdradzać imion klejnotów. Teraz mogę tylko wyjawić że mówią one w rodzaju męskim.

2 komentarze:

  1. Klejnoty mówiące w rodzaju męskim? To chyba trochę niekanoniczne, biorąc pod uwagę, że klejnoty posługują się zawsze rodzajem żeńskim, mimo iż nie mają płci. Ale ok, zobaczymy.
    Nie cierpię tak szczegółowych opisów ubrań. Stanowią prawie połowę tekstu, który racja, jest trochę za krótki. Ale to prolog, a one często mają niestandardową formę, więc chyba nie ma się czym martwić.
    Mam nadzieję, że masz dobry pomysł, i że dobrze go rozwiniesz. :)

    OdpowiedzUsuń

To Perydot odpowiada za komentarze na blogu, więc nie radzę, by dochodziło w nich do kłótni.